Cześć! W ostatnim czasie udzieliłem wywiadu dla wedding.pl. Poniżej treść wywiadu 🙂

Co kryje się pod stwierdzeniem: “To mnie pierwszego oświeciło “Pod Światło”?

Od zawsze byłem romantykiem… nie potrafię przejść obojętnie obok pięknego wschodu czy zachodu słońca. Często widząc spektakularny pokaz świetlny na niebie po prostu się zatrzymuję i go chłonę, nieważne gdzie, jak, z kim.

Kiedy pierwszy raz odkryłem co można otrzymać z połączenia pary zakochanych ludzi otulonych ciepłymi promieniami zachodzącego słońca, długo byłem w szoku… stwierdziłem, że właśnie takie zdjęcia chcę robić!

Już na pierwszym spotkaniu z parami ostrzegam, że w dniu ślubu jednym z kluczowych momentów dla mnie jest 5-10 minut przed zachodem słońca i nieważne czy będzie to przed pierwszym tańcem, po kościele, czy między pierwszym a drugim daniem.

Zostają na chwile porwani! Nic się wtedy nie liczy poza miłością i światłem! Efekty są magiczne!

Pod Światło tworzą trzy osoby: Kamil, Emilia i Kacper. Opowiedzcie nam coś więcej o sobie.

Kilka lat temu zaczynałem jako drugi fotograf na ślubach podpatrując rzemiosła u doświadczonego kolegi Mateusza Orłowskiego, dzięki któremu kupiłem pierwszy aparat i na którego dalej mogę liczyć w razie potrzeby.

Po nauczeniu się podstaw przyszedł czas na pierwsze śluby u znajomych i rodziny, a wkrótce polecenia i większe imprezy, gdzie potrzebne było wsparcie. W tym momencie dołączyła do mnie dzielnie moja żona.

Emila uwielbia przebywać wśród ludzi, a ludzie sami lgną do niej. Często na weselach to ona jest uważana przez gości jako główna Pani fotograf, ponieważ ja skupiam się na historii szukając ciekawych kadrów, działając trochę z ukrycia.

W 2017 do teamu dołączył Kacper, młody zdolny student fotografii. Fotograf o prawdziwym reporterskim zacięciu.

Niezależnie od tego, kto był na ślubie, to zawsze ja obrabiam materiał według wypracowanych standardów oraz czuwam nad finalnym efektem w postaci albumów i odbitek.

Jaki jest Wasz przepis na udany reportaż ślubny?

Bardzo pomocne jest spotkanie się na sesji narzeczeńskiej, pozwala to przełamać pierwsze lody. Zarówno towarzyskie jak i te dotyczące obcowania z aparatem. Dodatkowo jest to wspaniała pamiątka na lata. Bardzo się cieszę, że coraz więcej par decyduje się na taką sesję.

Jak opisalibyście swoje portfolio Parze Młodej, która nie widziała jeszcze Waszych zdjęć?

Proste kadry pełne miłości, ciepła, emocji.  Naturalna obróbka, która przetrwa próbę czasu.

Możecie w kilku zdaniach opowiedzieć nam o swoim stylu i sposobie pracy?

W dniu ślubu nie ingerujemy w przebieg wydarzeń, cały czas szukamy momentów wartych uwiecznienia.

Wyłapujemy sytuacje, które często zostały by niezauważone. Staramy się wykorzystywać naturalne światło, żeby jak najmniej zwracać na siebie uwagę.

Wykorzystujemy doświadczenie, doskonały sprzęt, wrażliwość i odrobinę szczęścia, aby jak najlepiej opowiedzieć daną Historię!

Obserwujemy. Uśmiechamy się 🙂

Czy dobry aparat wystarczy, aby robić dobre zdjęcia?

Technicznie dobre zdjęcia jak najbardziej TAK! W dzisiejszych czasach wystarczy kompakt, lustrzanka, bezlusterkowiec, nawet telefon, aby zrobić poprawne zdjęcie.

Automat dobierze odpowiednią przysłonę, czas naświetlania, czułość ISO oraz balans bieli. Nie potrzebujemy spędzać godzin w ciemni czy na obróbce. Po wykonaniu zdjęcie jest gotowe do wywołania. I do tego zachęcam, aby łapać aparat przy każdej okazji, robić zdjęcia a potem ulubione wywoływać!

Po pewnym czasie przychodzi czas na naukę. Na początek dobra książka, z której się dowiemy o zasadach kadrowania, na czym polega złoty podział, jak robić naprawdę ostre zdjęcia, o której godzinie wyjść na plener, jak zrobić portret i wiele więcej. Przykładowo aby zrobić ciekawy portret dziecka często wystarczy schylić się do jego poziomu i wyczekać na odpowiedni moment.. Tylko tyle i aż tyle!